witam :)
ochłonełam już nabrałam dystansu do pewnych spraw i powróciłam do świata wirtualnego :)
taaak jestem studentką od października :) dostałam się na socjologię ogólną na uniwersytet śląski ;P szał jest ;) a tak poza tym to wróciłam dopiero z obozu nad morzem , pogoda ciulata przez całe 17 dni nie było takiej pogody żeby iść na plażę się opalać. w jeden dzień wyszło słońce zabrałyśmy dzieciaki na plażę, jak przyszliśmy okazało się że okropnie wieje więc ja ubrana od góry do dołu , a dzieci w wodzie która miała 16 stopni , i nie chciały z niej wychodzić :) dlatego koniec z wakacjami nad polskim morzem ! teraz żyję Bułgarią we wrześniu muszę nadrobić leniuchowaniem na plaży :) więc może kilka fotek z tego mojego obozu :)
Plażowo :)
Całe życie z wariatami :)
miało być więcej zdjęć ale coś mi blog szwankuje ;|
więc do usłyszenia :)
O mnie i moich przeżyciach, o moich smutkach czy radościach, miłościach, przyjaźniach paranojach również i o tym na co tylko będę miała ochotę...
sobota, 6 sierpnia 2011
wtorek, 2 sierpnia 2011
kłamstwo to coś najgorszego, coś co ciężko wybaczyć...
kłamała przez rok oszukiwała . bez skrupułów patrzyła w oczy i opowiadała kolejną bajkę.... może od początku poznałyśmy się jakieś 4 lata temu podczas zbiórki harcerskiej... i tak się zaczęła ta "przyjaźń" razem była nas szóstka .... dogadywałyśmy się wiedziałyśmy że zawsze możemy na siebie liczyć .... po prostu wiedziałyśmy o sobie wszystko.... tak nadal działam w ZHP wraz z nimi prowadzimy zbiórki dla małych zuszków ... tylko ona jedna zawsze miała inny plan niż reszta wolała być ponad nas. gdy dochodziło do kłótni zawsze ona z tego wychodziła obronną ręką, zawsze była ona sama i my w pięć oczywiście zawsze to ona była biedna poszkodowana bo przecież my w pięć uwzięłyśmy się na nią .... tolerowałyśmy to wszystko z uwagi na dzieci których nie powinnyśmy nigdy zawieść. zaczęło się rok temu kiedy to zaczęła kręcić , drobne kłamstewka, problemy w szkole .tak miała problem z języka angielskiego wszyscy stali na głowie żeby jej pomóc nawet klasyfikacja końcowo roczna została przesunięta specjalnie dla niej żeby mogła to zaliczyć . obiecała że przez weekend tego wszystkiego się nauczy i zda... no ale przecież imprezy ważniejsze skończyło się to poprawką w sierpniu . oczywiście jak to ona potrafi tak kręcić że rodzice jej do dziś nie wiedzą że miała poprawkę. 2 miesiące wcześniej zabrała nasze zhpowskie dzieci na akcję zarobkową aby w czasie akcji letniej można było dokupić im jakieś gadżety. hmm jakby tutaj powiedzieć pieniędzy nie dało się od niej wyciągnąć albo cały czas zapominała brać z domu, albo udawała że ma po czym mówiła "kurcze jednak ich zapomniałam" wkońcu przyszeedl czas zapłacenia za zamówione wcześniej gadżety wyłożyła je znajoma . jak już pewnie się domyślacie pieniędzy do dziś nie zobaczyła... tak po pół roku wymyśliła że ona zgubiła te pieniądze ... nikt i tak już jej nie wierzył.... aż zaczeła opowiadać o nieciekawej sytuacji w domu i miała kary wieczne więc zaczęła kłamstwa typu że idzie na odprawę bądź zbiórkę a oczywiście chodziła na imprezy jak rodzice się zoorientowali dostała karę na całe zhp. oczywiście zapomniała nam o tym powiedzieć. więc okłamywała nas dalej w dniu wyjazdu na 2 dniowy biwak w marcu powiedziała że kuzynka miała wypadek musi zostać nie może jechać mówimy ok wspieramy ją ... oczywiście kuzynkę uśmierciła 2 dni po naszym powrocie, potem w dzień jej matury ustnej z angielskiego umarł jej dziadek niestety to była prawda ponieważ osobiście byłam na pogrzebie. aby jechać z dziećmi na obóz musiałyśmy zrobić kurs wychowawców kolonijnych w dniu rozpoczęcia kursu powiedziała że babcia trafiła do szpitala i że z nią bardzo źle. zrozumiałyśmy i znowu ją wspierałyśmy dwa dni później miałyśmy wyjeżdżać na obóz ... powiedziałyśmy sobie że nie pozwolimy jej tam myśleć o tych przykrych rzeczach że postaramy się jej pomóc z całych sił . ale w dzień wyjazdu oznajmiła nam że jej dziadek się powiesił i że ona go znalazła i nie może jechać my znowu pisałyśmy do niej żeby dojechała do nas że będziemy czekać na nią i że współczujemy itd itp ... oczywiście za tydzień napisała że jedzie do nas a powiem że byłyśmy nad morzem a mieszkamy na śląsku więc jest to kawał drogi . i napisała o godzinie 22 ze wyjechała z domu i jest w drodze i za jakies 11 godzin będzie na miejscu... o godzinie 2 w nocy napisala ze samochód się zepsuł i że tata holuję ich do domu i że nie przyjedzie .... tak zadzwoniłyśmy do jej mamy ..... nie było żadnego powieszonego dziadka, nie było żądnej podróży do nas , okłamywała nas od roku , bo od roku wiedziała że nie może jechać... tak . przyjaźń nigdy nie ufajcie nikomu bezgranicznie... boli bardzo uczucie że ktoś z waszych bliskich tak was podle oszukał :(.... musiałam się wygadać przepraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)